rss
07 maj

Analogowy krajobraz

Tagi: analogowo, świętokrzyskie, wiosna, kraków

Kategoria: krajobraz

Wyższość tradycyjnego materiału światłoczułego nad cyfrowym jest taki, że zapomniane zdjęcia zrobione kiedyś-tam, gdzieś-tam , nagle zaczynają życie po wywołaniu filmu ; rodzą się, niczym dziecko po długiej ciąży. Dla mnie to wielka zaleta , gdyż strasznie nie lubię siadać do obróbki zaraz po zrobieniu zdjęć. Lubie jak zdjęcie "dojrzeje" ; mogę zerwać je jak soczysty owoc w sadzie. Ten swoisty proces dojrzewania powoduje, że takie zdjęcia obrabiam bez zbędnych emocji i łatwiej mi wybrać najlepsze kadry i ujęcia.

Właśnie nowo wywołany film odkrył przede mna kilka naprawdę fajnych kadrów , z zupełnie przypadkowej wycieczki z Panem Kotem. Krajobraz jest dla mnie niezbyt bliskim tematem fotograficznym więc ciągle się rozglądam szukając interesującego widoku.

27 mar

Mroźna bocznica

Tagi: krajobraz miejski, czarnów, kielce, ślichowice, fotograf kielce

Kategoria: krajobraz

Kilka zdjęć z zimowego spaceru. Bocznica kolejowa w okolicach stacji KIELCE - CZARNÓW i ośnieżone ściany rezerwatu Ślichowice.

 

14 mar

Motolotnią z aparatem

Tagi: motolotnia, Połaniec, z lotu ptaka, tatry, krajobraz

Kategoria: krajobraz

Kilka dni temu miałem ogromną przyjemność wziąć udział w otwarciu sezonu lotniczego na lotnisku w Rytwianach koło Staszowa ( woj. Świętokrzyskie ). Korzystając z gościnności Grzesia Bąka ( http://www.gbak.tnb.pl ), zalogowaliśmy się około godziny 10 na lotnisku, mimo że pogoda tego dnia była delikatnie mówiąc kiepska, wiał spory wiatr i było dość duże zachmurzenie, plan był prosty - lecimy.

Szybka kawa w hangarze, sprawdzenie motolotni i pierwszy lot zapoznawczy. Bez aparatu, bo żebym szybciej się zaaklimatyzował w nowym dla mnie środowisku Grzegorz postanowił zaserwować mi kilka podstawowych figur akrobacji. :)):)



Muszę przyznać, że pierwszy start był dość stresującym przeżyciem. Siedzisz przypięty pasami do krzesełka z silnikiem i kawałkiem płótna rozpiętego na aluminiowych rurkach nad głową na krańcu pasa, silnik wchodzi na obroty, prędkość zero, nagle szarpnięcie i po 3 sekundach pędzimy już około 100 km/h po trawiastym pasie. Co chwila wyrastają przed nami jak grzyby po deszczu kretowiska, trochę trzęsie, prędkość wciska w fotel, delikatny zmiana kąta natarcia płata i następuje oderwanie od ziemi. Na początku delikatnie się wznosimy na wysokość kilku metrów, ale już za chwile, zanim zdążyłem złapać oddech, mocne szarpnięcie i wznoszenie kilka metrów na sekundę by nabrać wysokości i wytracić prędkość aż do zawisu, uczucie nieważkości i przepadamy przez skrzydło, w tym momencie wszystkie wnętrzności podchodzą do gardła, zawisasz na pasach. Nabierzemy prędkości, by wyjść z nurkowania "kosiakiem" kilka metrów nad ziemią. Niezły  rollercoaster. :):)

Dla szczura lądowego takie przeżycia mocno podnoszą ciśnienie w żyłach. Ale po chwili strachu zaczynam się przyzwyczajać i delektować tą "wolnością". Świat z kilkuset metrów wygląda zupełnie inaczej, wszystkie nasze codzienne problemy przestają mieć znaczenie, taka zmiana perspektywy uzmysławia, że sprawy które na co dzień nam zatruwają życie są bez znaczenia bo jesteśmy tylko małymi kropkami na mapie.

Lądowanie poszło gładko, potem był czas na szybką refleksje i rozmowy na tematy około lotnicze. Wytoczyliśmy tez z hangaru model sterowany EXTRY 300, niestety dla tak małego statku powietrznego wiał za mocny wiatr i nie dało się zaprezentować pełnej akrobacji.



W godzinach popołudniowych wiatr się nasilił i mimo, że wydawało się to dość ryzykowne postanowiliśmy spróbować wznieść się po raz kolejny, tym razem zabrałem już aparat. Zdjęcia są dość przypadkowe, bo naszym zamysłem nie było fotografowanie czegoś konkretnego, ale i tak efekt przekroczył moje najśmielsze oczekiwania. Po osiągnięciu kilkuset metrów, Grzesiek zauważył, że mamy piękną inwersje i postanowił wznieść się ponad chmury a raczej strefę zanieczyszczonego powietrza. Osiągnęliśmy jakieś 2 tyś metrów i wtedy naszym oczom ukazał się wyjątkowy widok. Z nad Staszowa widać było Tatry. Jest to dość niezwykłe zjawisko, bo przy odległości około 220km, biorąc pod uwagę krzywiznę ziemi niemożliwym jest zobaczyć w normalnych warunkach góry z takiej odległości, była to najprawdziwsza fatamorgana. Nie mogliśmy się zbyt długo delektować tym widokiem bo temperatura na takiej wysokości spadła do -15 stopni Celsjusza, a przy prędkości postępowej ponad 130 km/h nie było to dość przyjemne.



Muszę z tego miejsca podziękować Grześkowi za tak wspaniałe doznania. Mimo tak niesprzyjających warunków lot był bardzo bezpieczny, dobry pilot potrafi sobie radzić z niespodziewanymi porywami wiatru dochodzącymi do 70 km/h. Fotografia lotnicza to niełatwy kawałek chleba i wymaga idealnego zrozumienia miedzy pilotem a fotografującym, Grzesiek to świetny fachowiec. DZIĘKI jeszcze raz!!!



Poniżej kilka zdjęć z tego osobliwego "pleneru" fotograficznego.

 

WIKTOR TASZŁOW | PHOTOGRAPHY BLOG © 2012